RSS
niedziela, 11 października 2009
Siedzę i tak myślę...Coraz więcej dostaje przeróżnych głupkowatych zaproszeń na n-k,ale to juz przbija wszystkie!"Panie lubiące młodszych facetów może skok w bok?Dyskrecja".Dane chłopie-lat 25-jak niby podaje-pisze "o sobie"" KOBIETA jak wino im dojrzalsza tym lepsza wina nie lubię ale dojrzałe kobiety uwielbiam" haha(to juz moje to haha).Czym się zajmuje "zapraszam wszystkie pewne siebie słodziutkie milfetki"...No nic ino dać w ryj...
23:16, szpetna_czterdziestoletnia
Link Komentarze (20) »
wtorek, 01 września 2009
Masakra!Ile par butów potrzebuje kobieta na 4 dni?-bo mnie juz wyszlo,że 5 par,ale chyba na tym nie poprzestanę;)Wole nie mysleć,co bedzie z dalszym pakowaniem...Jutro lecę ;)
21:28, szpetna_czterdziestoletnia
Link Komentarze (15) »
sobota, 06 czerwca 2009
sms
Młody wyjeżdza ostatnio często-a to Zielona Szkoła,a to wyjazdy na narty(taak-to nie pomyłka-dalej jeździ w góry;))Za każdym razem proszę Go,żeby pisał sms-y(bo dzwonić do domu nie chce-to "obciach",żeby chłopak rozmawiał z mamą;)Wcześniej,gdy nie miał komórki(a wyjechał na obóz pierwszy raz) i zdarzyło się nam dodzwonić na stacjonarny do ośrodka,gdzie mieszkali(a nie było to proste,gdyz dzwonic można było tylko w okreslonych godzinach,więc wszyscy dzwonili w tym czasie),szybko ucinał rozmowę,że jest "bardzo zajęty".Po powrocie do domu,tłumaczył,ze stały obok inne dzieci i ewentualnie mogły by sie z niego smiać...No dobrze,moge zrozumieć,więc prosiłam o sms-y.Prosić mogę,ale sms-ów nadal nie było...Wczoraj wyjechał znów;nie mogliśmy sie dodzwonić,czy dojechali na miejsce(ostatecznie zakończyło sie rozmową z trenerem:)).Więc dzisiaj przeżyłam lekki szok,gdy zobaczyłam sms od dziecięcia-myślę-nareszcie dotarło do niego,że matka się martwi,więc pisze;).Otwieram sms...i szczęka mi opada... "mamo,gdzie sa moje kąpielówki?" ;)
22:44, szpetna_czterdziestoletnia
Link Komentarze (14) »
wtorek, 21 kwietnia 2009
Dzisiaj odebralam wynik rezonansu kregoslupa szyjnego-i jest dobrze:)Uff-kamien z serca,bo juz gdziestam mialam wizje jakiegos guziora,od czasu,gdy 2 m-ce temu zaczela mi dretwiec jedna reka (najgorzej,jak sie za duzo wie;))Drobne zwyrodnienia jedynie,w piersiowym duzo gorzej(ale tu juz nie robilam rezonansu).Badanie bezbolesne,ale srednioprzyjemne jesli chodzi o halas i moje z lekka klaustrofobiczne nastawienia;).0,5 h (z przerwami)huku wiertarek nad glowa...Oczy trzymalam zamkniete caly czas,bo balam sie,ze zaczne panikowac,gdy je otworze;)Nawet po wyciagniecu "z czelusci" ich nie otwieralam i trzymalam kurczowo dzwonek,az kobieta musiala mi go prawie wyrywac z rak;) Kregoslup dalej mnie boli,ale nie jest to juz to co 2 m-ce temu.Zabiegow nabralam cale mnostwo,powinnam cwiczyc,ale jakos nie moge sie zmusic...Wkladam sobie do glowy,ze wystarczy mi rozgrzewka na tancach,ale faktem jest,ze po tych wygibasach,skokach itd,boli troche bardziej(chociaz w trakcie zupelnie nic;)) To pozytywna wiadomosc tego dnia(rezonans),druga wyczytalam u habala:)Ten tydzien zaczal sie tak jakos" fajnie"("fajnie"-to slowo-wytrych jak mawiala moja polonistka,ale co tam).Najpierw telefon od kobiety z allegro,ze perfumy,ktore zakupilam powedrowaly do kogos innego i jesli nie chce czekac,to oni przysla mi wieksza pojemnosc za te sama cene!:)Chcialam doplacic,ale "nie,liczy sie zadowolenie klienta"-w szoku bylam(zobaczymy co przyjdzie;)).Pozniej pan rozliczajacy moj PIT policzyl mi za niego mniej,niz sie spodziewalam i okazalo sie tez,ze US zwroci mi wiecej niz zakladalam;))W horoskopie wyczytalam zas,ze mam patrzec "na ziemie,bo cos znajde" i znalazlam....25 groszy hihi.Zobacze,co przyniosa nastepne dni:)Mam nadzieje,ze beda miłe.W czwartek...lece...wracam w niedziele;)
20:28, szpetna_czterdziestoletnia
Link Komentarze (15) »
czwartek, 26 marca 2009
...
Dwa dni temu kierowalam do szpitala pania z podejrzeniem ch.Alzheimera.Dzisiaj spotkalam Ja w oddziale.Klaniam sie i pytam-"Poznaje mnie pani?"."Tak"odpowiada uśmiechając sie do mnie.No to ja drążę-"To kim ja jestem?".Pani przyglada mi sie dłuższy czas,wreszczie odzywa się- "Kobietą".Padłam;) No i zagadka-na jakie schorzenie moze sie leczyć człowiek o nazwisku "Stolat?"
15:07, szpetna_czterdziestoletnia
Link Komentarze (13) »
poniedziałek, 23 lutego 2009
Zwlokłam swe zwłoki z wyra,w którym zaległam na całe 4 dni.Daawno nie byłam tak chora...4 dni z temperaturą,która d.miernie spadała po przyjmownych lekach.Zaczeło sie niewinnie od drapania w gardle.Jak dureń poszłam jeszcze we środe do roboty(mimo,ze zostawiłam wypełniony wniosek urlopowy,no ALE szef zostałby sam...).Nastepny głupi krok to masaż kregosłupa,na który sie wtedy zdecydowałam(boli 2-gi tydzień).W gabinecie przemarzłam...38,6 wieczorem i...plany moje legły w gruzy(od piątku miałam bowiem przebywać w pewnym pięknym mieście i tam świetowac koniec karnawału-przy okazji;)).3x"D"(jak mówi mój syn-dupa,dupa,dupa).W tym nieszcześciu -na szczeście- nie miałam kataru,bo to juz dobiłoby mnie pewnie zupełnie.Wszystko mnie bolało,każdy najrdobniejszy mięsien i kosteczka.No i ten wstretny kaszel-jakbym płuca miała wypluć.Nadal kaszle-chyba się jednak prześwietlę,bo nie robiłam tego od stu lat a może to jednak nie wirus(jak sobie zdiagnozowałam). Dzisiaj jeszcze siedzę w domu,no ale od jutra musze ruszyć.Opinia na jutro do napisania,po poludniu-poradnia i znów kierat.Kolezanka radzi mi pojść na zwolnienie i zostac jeszcze tydzien w domu,ale ja nie znosze chorowac.No i dzisiaj tracę kolejne tańce(co boli chyba najbardziej;))a efekty zaczęlam NAWET ja dostrzegać;)Ale,żeby nie było tak rózowo-kregosłup chyba TEZ po tancach daje znać o sobie... Nie wiem czy mi samochod zapali po tylu dniach zastoju,bo akumulator coś szwankuje i zastrajkował już raz w te obrzydliwe mroziska.Mlody na nartach,tyle miałam planow,widocznie lepiej nie planować...
14:35, szpetna_czterdziestoletnia
Link Komentarze (12) »
wtorek, 13 stycznia 2009
lancuszek...
Wywolana do tablicy przez evika (ktora wkrecila florka;)) Jak to ma byc:"Zeby pokochać siebie należy znać odpowiedz na dwa pytania : 1.Za co kocham siebie? 2.Za co pokochać siebie nie potrafię?(i zaakceptowac to)" Otoz coz...siebie nie kocham,ale nie jest mi z tym źle (i raczej nie pokocham;)),ale lubie w sobie pare rzeczy...jak to ta florka chciala?-" w swoim ciele znależć coś co kochamy..."W ciele chyba mi bedzie łatwiej hehe-otoz-UWAGA-lubie siebie za -niezle oczęta(ale tych podkowek pod nimi nie lubie i nie każ mi flo ich pokochać;)),niezle nogi(jak to wieść gminna niesie "najlepsze nogi w ...(tu pada nazwa szpitala haha moglyby byc zdecydowanie dluzsze,ale nie wybrzydzam;)),niezla...gore buahaha.Reszte biore jaka jest..a sorry-dlonie tez lubie...No wiec flo-nie kocham,ale akceptuje;)Ale laurka wyszla ;) Z reszta walorow-no coz..Pomieszanie wariatki z ...?lubie to wariactwo,lubie sie wyglupiac,lubie swoje poczucie humoru,radość,ktora daje innym,cieplo,ktore(chyba) mam i staram sie nim dzielic,intuicje...no ale nie jest idealnie;)Nie lubie(nawet nie kocham;)) w sobie tego krytycyzmu w nadmiarze do siebie i wszystkich dookola,gderania,czarnowidztwa...(tylko Ci co mnei znaja lepiej wiedza,ze taka jestem,reszta w to nie uwierzy;))No i ta moja (wrodzona chyba;))złośliwość mnie wykończy.Nie potrafie sie ugryżć w język (no dobra-potrafie,ale nie chce czasami;)) Nie wyznaczam kolejnych(bo nie wiem,czy jeszcze ktos tu zaglada(poza moimi wariatkami;0-ale te juz pisaly;))Ci co maja ochote nabazgrac-zapraszam;))
22:20, szpetna_czterdziestoletnia
Link Komentarze (15) »
poniedziałek, 15 grudnia 2008
jak zwykle tytulu niet..
dzisiaj już 15-sty...nie mam czasu nawet sie podrapać(nie wspominajac o swiatecznych porzadkach).W ubieglym tygodniu kontuzja oka wyłaczyla mnie na pare dni z normalnego funkcjonowania-w tym z zajeć z tańca-czego najbardziej nie moge odzalowac...Idąc śladem moich kolezanek postanowialm skorzystac z dobrodziejstw...mikrodermabrazji.Po pierwszym zabiegu przez pare dni chodzilam z ranami na czole(ale ponoc TAK MIALO byc),pozniej zaczęlam sie luszcy c i wygladalam jak nie powiem kto.Dobra-przezyłam.Po drugim zabiegu...no wlasnie.Pani kosmetyczka uszkodzila mi oko.Nie pytajcie jak...pani twierdzi,ze nie Ona...ze cos mi wpadło pewnie jak wracalam od niej z gabinetu..taaaa...Nastepnego dnia po owym feralnym zabiegu zaniewidzialam na jedno oko...jak zaczelo bolec i zaczely lac sie ciurkiem z niego lzy-zadzwonilam do znajomej okulistki.Dobrze,ze miala dyzur(bo to sobota byla)."Caly nablonek masz uszkodzony-wyglada jak naparstek-pelen dziurek..."Dostalam krople i masc z antybiotykiem.Zakleila mi oko-wygladalam jak podróbka pirata(salon okulistyczny w duzym supermarkcie-budzilam wiec pewna sensacje)).Caly dzien przelezalam w ciemnym pokoju wyjąc prawie z bolu(malo pomagaly leki p/bolowe).W niedziele bylo juz lepiej-przynajmniej nie bolalo(ale nadal oko mialam zaklejone opatrunkiem).Podjechalam do pracy-szef mial dyzur-wzielam na poniedzialek urlop."Rany boskie,jak ty wygladasz...co sie stalo..."Ja-ze "zupa byla za slona";)ale pozniej opowiedzialam,co tez mi sie przydarzylo.W poniedzialek zostalam w domu,we wtorek pojawilam sie w pracy...Oko nie bylo juz zaklejone ,ale wszyscy przygladali mi sie bacznie...Spodziewali sie,ze pewnie pokaze sie "bez oka",bo powiedzial,ze bylam u FRYZJERA i cos mi tam zrobil...dorobili wersje,ze na pewno WBIL mi "szpikulec" w oko;)"Czy ja Ci mowilam,ze bylam u fryzjera?"-"no tak",ja-ze "u kosmetyczki"."A to co innego?"Haha-prawdziwy chłop. W poniedzialek nie poszlam na tance,bo jak tu tanczyc majac zaklejone oko,w czwartek pojechalam na konferencje i tez wypadlam...Tydzien nieobecnosci na zajeciach to straszna sprawa dla mnie,bo niestety nie mam pamieci do krokow i ukladow jak mlode dziewczeta...dzisiaj oczywiscie zobaczylam tego efekty,kiedy chwilami stalam jak slupek...zajecia mozna odrobić na innych "tańcach" i kiedy chcialam sie umówic z trenerka,powiedziala mi,ze to prawdopodobnei byly ostatnie zajecia,ze nie mogla sie nawet z nami pozegnac,bo szef stal obok...zwalniaja ich z pracy...nie mogla mi powiedziec na razie nic wiecej,bo byla przed rozmowa z szefem...jest mi strasznie przykro...cudowni ludzie oboje...wiem na razie tylko ja,dziewczyny przyjda na zajecia w czwartek i wtedy dowiedza sie...bardzo mi zal...dlatego jak pisalam u blue,wyciagnęlam resztke Zubrowki...
22:04, szpetna_czterdziestoletnia
Link Komentarze (11) »
piątek, 07 listopada 2008
tydzien
Dobrze,ze ten tydzien sie juz konczy...Zapowiadal sie kijowo juz od poniedzialku,kiedy to obudzil mnie jakis gosc telefonem na numer domowy."Domowy "zostal jedynie dlatego,ze Rodzice nie posiadaja komorki,wiec kazdy sygnal stawia mnie od razu do pionu(zwlaszcza w porach nietypowych na telefonowanie-BARDZO wczesnie rano i bardzo pozno).Ten dzwonil rano i nie zdazylam odebrac,w wyobraznia podsuwala mi juz starszne wizje...nastepny (po 15 minutach)juz odebralam i uslyszlam "kasia daj mi Stasia".Nie powiem,co panu chcialam dac...We wtorek prawie przy wyjsciu z jednej pracy do drugie telefon od mojej mamy(wyraznie zdenerwowanej)"Ojciec wyszedl do kosciola 4h temu i nie wrocil do etj pory".Tlumacze,ze pewnie pojechal gdzies,kazdy moj argument-"nie,nie".Obdzwonila kolegow-nie ma.Nie moze wyjsc z domu,bo Mlody ma wrocic ze szkoly."Dzwon po szpitalach".Nogi mi sie ugiely,glos uwiazl w gardle...taa...poprosilam znajomych-obdzwonili szpitale i pogotowie-nie mieli zgloszen...koszmarne 0,5 h bezradnosci a za czhwile mam wsiasc w samochod i jechac przez cale miasto (w dodatku jezdzilam drugi dzien na rezerwie)...paliwa cale szczescie wystarczylo,w drodze powrotnej tankowalam pierwszy raz sama i udalo sie(bardzo sie staralam,zeby zapamietac,ze mam tankowac olej;))We srode...No wlasnie.Po poludniu znow przychodnia.Wchodze i coz widze-kolezanka pediatra nianczy na rekach jakies malenstwo."wnuczek pytam?"(kolezamka w moim wieku;))"Nie-podrzucili nam"."Wypita kobita" przyniosla 6 tyg.dziecko ,poniewaz poprzedniego dnia zostawila go jego matka u niej na 2 godziny i...nie pokazala sie do nastepnego dnia.Malucha zbadano,dano jesc,przwinieto(ponoc byl d.glodny).Powiadomiono Policje,przyjechali(a jakze),ustalili,ze matka dziecka jest" pod wplywem" i wrocili...Wszyscy nianczylismy na zmiane Malucha...zal d...sciskal.Po jakims czasie pokazali sie w przychodni "rodzice".Od chlopa-jedna gorzelnia,matka-jak wczesniej ustalono,tez wypita...W wozku Maly mial pusta butelke po winie marki wino...Po przesluchaniu zapadla decyzja,ze NALEZY oddac dziecko rodzicom!!!Kolezanka sie wsciekla,bo byly informacje,ze mamusia "rzuca Malym"(nie mial sladow)i stwierdzila,ze nie odda Go nawalonym rodzicom.Wyslala Go do szpitala(przynajmniej zbadaja go kompleksowo i dadza porzadnie jesc...) Wczoraj pacjent(nie chory)zrobil mi awanture,bo nie dalam mu skierowoania na tomografie...nasluchalam sie,jaka to ja niemila jestem i powinnam "dalej studiowac";)To oststnie odebralam jako komplement na temat mojego mlodego wygladu ;)) Dzisiaj-dzien na plusie-dostarczono mi opony zimowe,zalatwilam wulkanizatora(po drodze)i jestem w zwiazku z tym z siebie dumna;)mam nadzieje,ze juz sie nic nie wydarzy.Tfu,tfu.
20:31, szpetna_czterdziestoletnia
Link Komentarze (24) »
wtorek, 21 października 2008
Poszłam,zobaczyłam i ...sprobuje;)Żadna siła (w postaci koleżanek;))nie mogła mnie zmusić do ćwiczeń.Wszystkie gdzieś "chodzą"-pilates,aerobik,"piłki"(jakkolwiek to brzmi;))A ja nic."NO wiesz,w TYM wieku (hmm...)trzeba zacząć sie ruszać"(najbardziej przeszkadzało im chyba to,ze mimo,ze NIC nie robię,jestem najszczuplejsza z nich wszystkich;))No,ale faktem jest,że odpadło mi bieganie do autobusu i dżwiganie cięzarów(samochód)i trochę ciałka przybylo(jak dla mnie-wystarczy;))Przyjaciólka od miesiąca truła mi "chodź zapiszemy się na jakiś taniec..."Obiecałam (dla świetego spokoju),że jak coś znajdzie,to ewentualnie "zobaczy się".Liczyłam,że raczej nic nie znajdzie(bo w grę wchodził tylko taniec solo,ale Ona z kolei nie chciała "żadnej salsy").Ale znalazła;))JAZZ.Dzisiaj byłyśmy pierwszy raz i spodobało mi się,ale muszę kupić karnet-więc 8 popołudni w plecy..Hmm...zastanawiam sie,czy nie wolałabym jednak przeleżec ich na kanapie z ksiązką;)Poza tym od niektórych tańczących jesteśmy chyba ze 3x starsze(od reszty-2x;)),ale chyba nie rzucało sie to zbytnio w oczy,bo trener odzywał sie do nas cały czas per "dziewczyny";)Było wesoło;)Na razie ruszam się,ale zobaczę,co będzie jutro,bo mięśnie zastałe(a tu 1,5 h bynajmniej nie samych podskoków;))"Czuję gorąc"-mam ochotę krzyknąć,bo coś tak właśnie czuję w udach...No to...następna edycja "You Can Dance"?;)))Ktoś chce już autograf?;)
00:03, szpetna_czterdziestoletnia
Link Komentarze (19) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13